I miejsce dla AŁ

Członek Aeroklubu Łódzkiego kol. Zbigniew Górecki zajął I miejsce w Krajowych Zawodach Szybowcowych w klasie Klub A.
W zawodach brało udział 49 pilotów z różnych zakątków Polski.

Więcej informacji na stronie organizatora http://zawody2015.aeroklubstalowowolski.pl/

GRATULUJEMY i życzymy dalszych sukcesów!!!

Relacja

Z Krajowych Zawodów Szybowcowych Stalowa Wola 16-24 maj 2015r.

 

Na prośbę naszej sympatycznej Dyrektor Agnieszki Hibner napisałem tą relację. Ponieważ jest to mój debiut jako sprawozdawcy proszę o wyrozumiałość 🙂

Na zawody nie udało mi się przybyć wcześniej, jak zakładałem. Zresztą prognozy pogody nie były optymistyczne i zapowiadało się że pierwsze dni zawodów spędzimy na ziemi. Jednak pogoda spłatała w pierwszych dniach przyjemnego figla, ale o tym za chwilę.

Równolegle z Krajowymi Zawodami Szybowcowymi na lotnisku w Turbi odbywały się Mistrzostwa Polski w klasie otwartej. Bezapelacyjnie zwyciężył Sebastian Kawa, który po raz kolejny potwierdził że nie przez przypadek jest zawodnikiem nr 1 na świecie, i że doskonale radzi sobie nie tylko w górach, gdzie w ogóle trudno z nim nawiązać równorzędną walkę, ale i w terenie płaskim. Na olbrzymie uznanie zasługuje 2 miejsce Adama Czeladzkiego, który latał na specjalnie przystosowanym dla potrzeb niepełnosprawnych szybowcu JS1-C. Trzecie miejsce zajął Mirek Matkowski, któremu powinęła się noga w pierwszej konkurencji, a w następnych systematyczne odrabiał straty by w rezultacie stanąć na podium. W SMP Open brało łącznie udział 30 zawodników.

Poniżej krótka relacja z rozgrywanych konkurencji w Krajowych zawodach Szybowcowych w klasie klub A, w których startowało 47 zawodników.

1 konkurencja 16 maja.

Konkurencja obszarowa 3h po trasie Lipa-Słupia-Zwierzyniec-Turbia 165/384km

Pogoda wbrew zapowiedziom poprawiła się. Warunki pogodowe pozwoliły na rozegranie szybkiej konkurencji, zwycięzcą został Remigiusz Gwiazda który pokonał trasę z prędkością ponad 111km/h. Moje 104 km/h dało mi 8-9 pozycję. Lot zdecydowanie był zbyt ostrożny co starałem się poprawić w następnych konkurencjach. Tradycyjnie ładnie zapracowały Lasy Janowskie które pozwoliły na szybki lot.

2 konkurencja 17 maja.

Konkurencja obszarowa 1h30’ po trasie Majdan-Boksycka-Niemirów-Turbia 125/204km

Warunki pogodowe zapowiadały się nie najlepiej, lot odbywał się w łożu silnego wiatru ponad 40km/h który skutecznie utrudniał zadanie. 1 bok pod wiatr. Mozolne pchanie się do pierwszej strefy z prędkością przelotową ok. 60 km/h nie napawało optymizmem. Większość pilotów Zdecydowała się na lot do środka strefy. Mnie skusił szlak, który ciągnął się na pograniczu naszej strefy z lewej strony trasy. Zdecydowane odbicie w lewo, i niedługo pędzę pod pięknym szlakiem bez krążenia, pomijam nawet niespotykane do tej pory noszenia ok. 4m/s, z planem wykorzystania ich w locie z wiatrem. Doleciałem do końca strefy, szlak ciągnął się dalej jednak wychodził poza nasz obszar konkurencji, szkoda. Czas zawracać. W locie powrotnym szlak przestał pracować, silne noszenia jakby zgasły. Lecę z wiatrem do drugiej strefy, prawdopodobnie zły wybór chmury nie pozwolił mi na wykręcenie wysokości dolotowej przed ostatnią strefą, grozi mi wykręcanie się pod silny wiatr. A może po prostu była taka „faza”? Prędkość przelotowa zaczyna szybko spadać, wiem że ten błąd kosztował mnie sporo. Po krótkiej szamotaninie w 2 strefie decyduję się na lot w kierunku lotniska bez dolotu. W drodze powrotnej mam jednak więcej szczęścia, pod silny wiatr bez krążenia w słabych noszeniach udaje mi się wypracować wysokość dolotową. Osiągnięta prędkość 97 km/h daje mi drugi wynik dnia, zwycięzcą został bardzo dobrze latający w tych zawodach Litwin Linas Miezlaskis z prędkością 97,6km/h który leciał po podobnej trasie co ja. Właściwy wybór trasy zapewnił nam sporą przewagę nad trzecim zawodnikiem (90,7 km/h). Wskakuję na 3 miejsce w klasyfikacji łącznej.

3 konkurencja 18 maja.

Konkurencja prędkościowa 509 km po trasie Turbia-Krasnybród-Styków-Narol-Turbia

W tym dniu organizator popełnił w mojej ocenie błąd – planując tak długą trasę odprawa i odejście na trasę mogły się rozpocząć o godzinę wcześniej, co pozwoliłoby na ukończenie trasy sporej ilości zawodników. Ale to było bodaj jedyne potknięcie podczas tych zawodów, do ukończenia trasy niewiele brakowało, a pozostałe trasy zarówno w klasie klub jak i w klasie otwartej były wykładane doskonale.

Na trasę odchodzę ok. 12 minut po otwarciu startu lotnego. To mój pierwszy błąd tego dnia – odchodząc szybko była szansa na oblecenie tej trasy. Pierwszy punkt zwrotny osiągnięty z prędkością ponad 100km//h. Kłopoty zaczynają się na drugim boku, który znacznie spowolnił lot, zwłaszcza po przekroczeniu Wisły. Decyduję się na lot lewą stroną, po terenie niezalesionym. W drodze do 2 punktu z satysfakcją mijam porozbijany peleton, który poleciał prawą stroną trasy po lasach na linii Ożarów-Końskie. Zwykle te lasy pozwalają na szybszy lot, tym razem jednak było inaczej.  W drodze do ostatniego punktu zwrotnego warunki słabną, nieliczne zanikające chmury nad lasami Janowskimi. Przede mną tylko Izydor i Witek, który w końcówce poleciał najlepiej. Zdecydowałem się na szerokie obejście bezchmurnego rejonu co okazało się nieco wolniejszym wariantem. Punkt zwrotny zaliczony, powrót wygląda marnie. Ponownie decyduję się na szerokie obejście, co taktycznie ponownie okazało się błędem, ale kusiły tam resztki cumulusów i pozwalało to na bezpieczny lot na skraju lasów Janowskich z polami do lądowania. Tym bardziej że w locie pod słońce niewiele było widać, a lasy Janowskie nie są małe… W słabnących warunkach ciężko leci się samemu, dogania mnie grupa szybowców, mozolnie i powoli lecimy dalej pod wiatr by ostatecznie ok. 18.30 rozproszyć się po polach w okolicy Janowa Lubelskiego. Nikt nie doleciał do lotniska, zwycięzca Witek Czarnik pokonał 498 km, ja z wynikiem 481km zajmuję 11 miejsce, utrzymując trzecie miejsce w klasyfikacji łącznej.

4 konkurencja 19 maja.

Konkurencja prędkościowa 142 km po trasie Turbia-Modlibórz-Zwierzyniec-Turbia

Po nocnym ściąganiu z pół z dnia poprzedniego wyłożono stosunkowo krótką trasę. Ale i warunki pogodowe nie zapowiadały się najlepiej. Start ziemny wykonuję jako ostatni – tak wypadło. Przez dłuższy czas nie mogę nabrać wysokości, z zazdrością obserwuję inne szybowce latające 1500 m nad moją głową. Podstawy ponad 2000m, a ja miotam się nisko w noszeniach od 0 do 1m/s. Wygląda na to, że warunki zanikają i zwyciężą Ci co szybko odejdą na trasę. Jestem nadal nisko gdy pierwsza grupa szybowców odchodzi na trasę. Nie ma wyjścia, trzeba dokręcić tym bardziej że w kierunku na trasę nie wygląda dobrze.

Jednak w atmosferze powoli coś zaczęło się zmieniać –jak się później okazało  od północnego wschodu podeszła  świeższa, bardziej chwiejna masa powietrza, chmury powoli nabierają lepszego wyglądu.  Po wykręceniu pułapu noszeń odczekuję jeszcze ok. 10 minut obserwując co się dzieje. Odchodzę na trasę razem z grupką szybowców. Do pierwszego i drugiego punktu dolatujemy dość sprawnie tylko z drobnymi dokrętkami polując na silniejsze noszenie. Pierwszy dobry komin przez drugim punktem zwrotnym, ustalone 3m/s. Powtórka po punkcie zwrotnym, wychodzę z komina gdy noszenia spada do 2,5m/s. Tuż za mną odchodzi Michał – w klasyfikacji łącznej jest zaledwie 4 pkt za mną i obydwaj mamy tego świadomość. Lecimy obok siebie na jednej wysokości pilnując się nawzajem i  szukając komina dolotowego. Jest! Ustalone 4m/s, wymarzony komin na dolot! Wychodzę z komina, 45 km do domu, mam dolot z nastawą na 3 m/s bez zapasu. Może należało dokręcić jeszcze 2-3 kółka? Ale po trasie są jeszcze jakieś kłaki, powinny trochę podnieść. Michał czujnie prostuje tuż za mną. Im bliżej lotniska lecimy coraz szybciej, wybierając w napotkanych słabych noszeniach.  Na dużych prędkościach ponad 170km/h Jantar jest lepszy od mojego LSa, systematycznie oddala się ode mnie i ostatecznie Michał o ok. 20s jest szybciej na mecie, którą był okrąg o promieniu 3km wokół lotniska. Jestem 50 m pod ścieżką dolotową, ale zapas prędkości pozwala na bezpieczne wylądowanie na lotnisku.

Ponieważ ja odchodziłem nieco później na trasę ostatecznie minimalnie wygrywam konkurencję z prędkością ponad 105km/h. Obejmuję prowadzenie w klasyfikacji łącznej, Michał Lewczuk jest drugi w konkurencji i łącznie awansuje na drugie miejsce, zaledwie 5 pkt za mną. Prowadzący do tej pory Litwin pokonał dziś trasę 12km/h wolniej, w efekcie spada na trzecie miejsce.

Dalsze dni to wyczekiwanie na poprawę pogody. Tym razem niekorzystne prognozy sprawdziły się i do końca zawodów nie udało się już rozegrać żadnej konkurencji. ZWYCIĘSTWO!!!

Na zakończenie dowiedzieliśmy się o planach lokalnych władz przeznaczenia lotniska w Turbi jako tereny zalewowe. Lotnisko jest położone nisko, to najtańszy sposób zdaniem władz na zabezpieczenie okolicy przed powodziami, bez budowania wałów powodziowych i kosztownej infrastruktury. Mam nadzieję że uda się uchronić to lotnisko z długa historią i wypracować inny wariant antypowodziowy, przyłączam się do apelu środowiska lotniczego o mobilizację aby nie dopuścić do realizacji tego czarnego scenariusza.

Zbigniew Górecki