Zmarł Lech Szybiło

| Kategoria: Ogólne | 1

cci20161230_0002Z wielką przykrością informujemy, że w dniu 25 grudnia 2016 roku zmarł zasłużony, wieloletni pilot szybowcowy i samolotowy Aeroklubu Łódzkiego, instruktor Lech Szybiło.
Od początku swojej lotniczej drogi związany był z Aeroklubem Łódzkim. Szkolenie szybowcowe rozpoczął pod koniec lat 40 na lotnisku w Dąbrówce koło Zgierza. Pracując zawodowo jako elektromechanik w Zgierskich Zakładach Tekstylnych czynnie uprawiał szybownictwo. W roku 1967 został etatowym instruktorem szybowcowym a następnie samolotowym w Aeroklubie Łódzkim, którą to funkcję pełnił nieprzerwanie do połowy lat 90-tych, kiedy to przeszedł na emeryturę. Był zaangażowanym szkoleniowcem, wychowawcą i trenerem licznego zastępu pilotów sportowych, instruktorem Lotniczego Przysposobienia Wojskowego i pilotem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Po przejściu na emeryturę utrzymywał bliskie związki z lotnictwem sportowym. Działał społecznie w Stowarzyszeniu Lotniczym na dawnym lotnisku w Aleksandrowie. Do końca życia rekreacyjnie uprawiał modelarstwo lotnicze. Chętnie dzielił się z innymi swoją wiedzą, doświadczeniem i lotniczą pasją.

Pogrzeb odbędzie się 30.12.2016 r. o godzinie 14.00 w Zgierzu na ul.Spacerowej.

One Response

  1. Wojciech Guział

    Spotkanie po latach
    To było mniej więcej przed dwoma Laty.Listopad zimno pada deszcz ze śniegiem.Jadę z Łęczycy do Zgierza,na zgierskiej na skrzyżowaniu dostrzegam znajomą postać. Skręcam w prawo zatrzymuję się wysiadam idę na przeciwko to instr Szybiłło.Ucieszył się bardzo na mój widok a ja podwójnie,dlatego że on ucieszył się na mój widok i dlatego że go spotkałem.Nie widzieliśmy się kilkanaście lat.Instruktor zadawał bardzo dużo pytań,pytał o Aeroklub o pilotów a ja opowiadałem co wiedziałem ,o tych co odeszli ,o pogrzebach i o tych co na nie przyszli.Instruktor opowiadał o tych kilkunastu latach na emeryturze,o rodzinie o działce o wnuku o swojej pasji modelarskiej i o przymusowym lądowaniu w Aleksandrowie.Staliśmy obok samochodu instr rozkładał szeroko ręce naśladował samolot po chwili chował łapał za drążek i ponownie gestykulując rozkładał skrzydła i opowiadał o awaryjnym lądowaniu w Aleksandrowie. Obracał się przy tym na lewej nodze z rozłożonymi rękoma kiedy robił zakręt,potem prosta,przerywał pokazywał na swoje oczy opowiadał jakie miał okulary,rękoma na boki jak były słupy elektryczne i jak wisiały przewody elektryczne potem błysk-rozkłada ręce przykuca wyrównanie krótki dobieg.Uszkodzenia samolotu niewielkie ,podarte spodnie.Opowiadając to i bardzo gestykulując wyglądał jak by tańczył w balecie albo uprawiał sztuki walki,ludzie na nas dziwnie patrzyli.Ja wprawdzie tego wypadku nie widziałem ale kiedy to opowiadał to czułem się tak jak bym siedział w tym samolocie za nim na tylnym fotelu.Potem ja przypominałem instruktorowi o tym jak kiedyś pochuliganiłem z Dudkiewiczem nad lotniskiem na Piratach a instr Szybiłło nas na tym przyłapał obserwował przez godzinę z pod gruszy
    I tu złapałem się sam jak rozkładam ręce kręcę pętlę potem ranwers i stoję na ulicy na lewej nodze z rozłożonymi rękoma w głębokim skłonie w lewo-to miał być ranwers a Szybiłło klepie się po udach śmieje się i krzyczy pamiętam pamiętam i opowiada jak się przed nami ukrywał pod drzewem abyśmy go z góry nie zauważyli.
    Rozmawialiśmy tak ponad godzinę stojąc na deszczu obok samochodu ale w samochodzie nie mogli byśmy rozłożyć skrzydeł i polatać.W pewnym momencie instr Szybiłło pyta Wojtek chciał byś polatać.?odpowiadam pewnie musimy się kiedyś umówić.Instruktor na to jak to kiedyś dzisiaj zaraz Patrzę na niebo i pokazuję a instr to się już przejaśnia tutaj niedaleko mieszka moja córka podjedziemy do niej wezmę model i jedziemy na lotnisko do Aleksandrowa.Jedziemy kilkaset m dalej na osiedle po chwili model jest w bagażniku .Na lotnisku w Aleksandrowie instr szybko montuje skrzydła sprawdza aparaturę,model ma chyba 2 m rozpiętości.Szybiłło wbija kołek w ziemię ja naciągam gumę na komendę puszczam model.Świst poszedł instr włącza silnik elektryczny nabiera wysokości lata przez chwilę .Udziela mi krótkiego instruktażu oddaje konsolę i mówi teraz ty lataj.Robię to pierwszy raz frajda niesamowita stoję na ziemi a czuję się jak bym latał,model robi to co chcę jest posłuszny jak prawdziwy szybowiec.Szybiło namawia mnie abym go trochę rozpędził i zrobił pętlę wyszła potem ranwers.Straciłem trochę wysokości włączam silnik i ciągnę w górę.Instruktor pyta Wojtek widzisz szybowiec.? odpowiadam że widzę , w którą stronę leci bo nie widzę? odpowiadam ze nie wiem albo do nas albo w przeciwną.Instruktor zabiera mi konsolę dźwignia w prawo teraz widzę lepiej szybowiec jest większy w przechyle ,widzę jego prawy bok dostrzega go też instruktor jeszcze jeden zakręt w prawo o 90 szybowiec znika i za chwilę pojawia się rośnie słychać świst.Kiedy instr mnie zapytał w którą stronę leci szybowiec on się oddalał od nas gdyby nie szybka reakcja Szybilly model znikną by we mgle,skończyło się na strachu.Po chwili instruktor wylądował,wróciliśmy do Zgierza.
    Podczas tego kilku godzinnego spotkania poznałem go lepiej głębiej niż podczas kilkunastu lat wspólnego latania w AŁ.
    Potem były jeszcze dwa spotkania każde inne zawsze było zimno i padał deszcz ale siedzieliśmy już w samochodzie lub na kanapie u niego w domu i lataliśmy po pokoju.
    Wojtek

Napisz komentarz